środa, 20 sierpnia 2014

I tak zaczyna się, ta niewiarygodna historia ... Sydney, Australia

I tak zaczyna się, ta niewiarygodna historia ...
Ok, może nie tak niewiarygodna, ale akurat po głowie chodzi mi kawałek nagrany przez Edytę Bartosiewicz ( http://youtu.be/yUrbBCfpZoE )

Mieszkam w Sydney od maja 2013 i moje życie dużo różńi się od tego, o którym czytałam głównie na blogach ospób, któe już tutaj są.
Jednego jestem pewna w 100%  - każde z nas ma różne doświadczenia, różne oczekiwania, zainteresowania...
Więc i to co będę tu pisłała, to świat widziany moimi oczami, więc jeśli chcesz z tego bloga zrobić użytek:
  • weź to, co Ci potrzebne,
  • niczego nie traktuj jako 100-tu procentowy pewnik,
  • "porozmawiaj ze sobą" i sprawdź, czy to o czym piszę jest zgodne z Tobą i z tym czego szukasz,
  • jeśli trafisz na coś, co Cię interesuje - działaj, np znajdź inne źródło, porozmawiaj z osobą, która może Ci pomóc...
Dużo czasu spędzam w internecie - czytam , rozmawiam z ludźmi. W podobny sposób jak wyżej traktuję to co usłyszę czy przeczytam. Zamierzam pisać o doświadczeniach, nie zawsze będę wskazywała konkretną  osobę - nie wszyscy sobie tego życzą.

Dlaczego zaczęłam prowadzić ten dzinnik ?

Bo dość mam, jak to ktoś ładnie powiedział "słodkiego pierdzenia".  Życie przepełnione jest różnymi sytuacjami i nie zawsze tak kolorowymi. Nie oznacza to też, że zamierzam pisać jaki to ten świat straszny i nisprawiedliwy - tego mamy wystarczająco w mediach.

Rzeczy poprostu się dzieją, na niektóre mam wpływ na inne nie. Jedno jest pewne - to jak zareaguję na dane wydarzenie zależy wyłącznie ode mnie i to ja decyduję co z tym dalej robić (w takim też tonie zamierzam utrzymać kolejne wpisy - koncentrować się na rozwiązaniu, a nie na problemie)

Ps. Sydney nie jest stolicą Australii tylko Canaberra, a miś koala nie jest misiem tylko torbaczem :)